sobota, 10 marca 2018

Frisbee - gdzie zaczyna się przygoda

Jak większość z was wie, ćwiczymy frisbee.
W dzisiejszym poście opiszę wam dzisiejszy trening.




Wyjątkowo zrobiłam go w nowym miejscu. Pies nie zwracał uwagi na otoczenie, ani ludzi.
W pewnym momencie blisko nas przechodził inny pies skory do zabawy. Mimo że był za mną dokończyłyśmy trening :)
Dopiero potem zwolniłam ją, a gdy drugi pies postanowił uciec, odwołałam Maje, a ona... od razu przybiegła!
Powiem wam, że właściciel czworonoga patrzył na mnie ze zdziwieniem, po czym ruszył po psa.

Dawniej, gdy rzucałam dyski raczej nisko Maja nie musiała skakać, ale nie zawsze łapała dyski. Dziś rzucałam jej wysoko, a ku mojemu zdziwieniu skakała na 4 łapki i wyłapała prawie wszystkie frizbiacze :D (poza trzema źle rzuconymi).



Cały trening trwał 10 minut, potem poszłyśmy na spacer.

Uprzedzając pytanie,tak, jestem w bryczesach :P

Poniżej parę fotek  



Zdjęcia baardzo słabej jakości, ale może widać co trzeba :/


 
Ucięte, ale widać jak wysoko skacze







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz